Obserwatorzy

środa, 26 października 2011

sutasz przymusowy

   Jeszcze w lipcu przed urlopem kupiłam kilkanaście kolorów tasiemek sutaszowych. Planowałam też coś na spokojnie wymodzić w wolnym czasie. Po przyjeździe z urlopu czekało mnie wesele w rodzinie. Jakąś tam sukienkę miałam, postanowiłam, ją ot tak , przymierzyć. Sukienka ma głęboki dekolt w kształcie V. No i tu zgroza. Centralnie na dekolcie widniał brązowy placek, przebarwienie, plama posłoneczna.  Popłoch w kurniku... , czym to zasłonić. I zaświtało mi, że z sutaszu można wykombinować parawan w pożądanym kształcie i rozmiarze. Dwa dni do wesela, a ja nie sprzątałam, nie gotowałam nie jadłam , nie piłam tylko szyłam, szyłam i szyłam... . I takie to to wyszło:













a ten krzywy płotek poniżej to bransoletka








I jeszcze naszyjnik pyknięty w jeden dzień, bo też musiałam mieć na już, do granatowej sukienki ....





11 komentarzy:

  1. świetny ten naszyjnik weselny- duzo się na nim dzieje, a do tej sukni i butów idealny! mozna powiedzięc, ze to dobrze z tą plamą na dekolcie , bo inaczej by nie powstał!

    OdpowiedzUsuń
  2. Naszyjnik nr 1 jest faktycznie ... duuuzych rozmiarów! :P Same wymyślne i ciekawe rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to masz fajnie, biżuterii masz w pip, a jak coś zabraknie to sobie zrobisz. A skąd wytrzasnęłaś tego bladego manekina. Myślę,że na prawdziwym opalonym ciele (czytaj Twoim pourlopowym) wyglądałby szałowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Pyknięty", powiadasz? To niezłe, tak sobie machnąć od niechcenia... Ciebie, kochana, to nic, tylko przymuszać trzeba do różnych rzeczy ;-)) Ale efekty są, a jakże ;-))
    Czy w ogóle jest jakaś dziedzina, której nie potrafisz? Dla mnie sutasz to wciąż czarna magia... A podpowiesz mi, jak ufilcować torbę? Bo córa prosiła...
    Ściskam najczulej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ystin, masz rację. gdyby nie nóż na gardle, to pewnie jeszcze długo nie spróbowałabym haftu sutaszowego.
    A chciałabym robić takie cuda jak Ty mistrzuniu.

    Anikas, rozmiar był uzależniony od kształtu i wielkości placka na dekolcie.

    Haniu, nie mów, że nie podoba Ci się moja modelka o alabastrowej cerze. Mam jeszcze dwie takie półbaby tyle, że bez głów. Kiedyś chciałam zdobić je dekupażowo ale na chceniu się skończyło.

    Inkwizycjo, co tam sutasz, Twoja ceramika to dopiero kawał magii.
    A tak w ogóle to masz czuja. Właśnie dla odmiany rozłożyłam się z filcowaniem broszek i in. dupereli.
    A historię powstania mojej torebki opiszę Ci najpiękniej jak umiem na mejla.

    Dziękuję Wam wszystkim za odwiedziny.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  6. Elu, czy Ty czegoś kochana nie potrafisz :) PIĘKNE sutaszowe dzieła!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rubinelko, będę wdzięczna!
    A wiesz, jestem bardzo ciekawa, jakżesz się ten sutasz robi ;-)) ale do tej pory nie znalazłam czasu, żeby pogrzebać w necie... i tak żyję w błogiej nieświadomości i niewiedzy... i w niemym podziwie dla twórczyń tych cudów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozbawiłaś mnie tym przymusowym sutaszem - ale jak wiemy potrzeba matką wynalazku!!! I dobrze, bo może inaczej trudno byłoby się do pracy zmobilizować - śliczne oba - gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. ładny blog podoba mi się

    ładne są kolekcje tego dam sobie blog do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń