Zwierzęta kocham wszystkie, ale fisia na punkcie psów i koni odziedziczyłam. Tego końskiego, to po dziadku. W czasie II wojny światowej walczył na koniu. Niemcy czołgami, a nasi na konikach. Ale to nie były zwykłe konie. Te inteligentne stworzenia na warkot szwabskich czołgów same kładły się na ziemię i czekały nieruchomo, aż przejadą. Zdarzało się w zimie, że brzuchy przymarzały im do grzęzawisk.
A ileż to razy musiałam wysłuchiwać opowieści babci, jak to dziadek przed wojną przyjeżdżał do niej na przepustce ze szkoły oficerskiej na koniu. Ho, ho ... nie tylko panny, ale i mężatki jej zazdrościły, tak przystojnie się prezentował.
Zatem dzisiaj wisior z konikiem ( srebro, artclay silver, kyanity, frenity).
